Szczera Prawda Czy Prowokacja

Podejmowanie polemiki nie należy do dosyć częstych zjawisk na atarowskiej scenie. Niestety, prowokacyjna oraz pełna pruderii wypowiedź Dave'a zmusiła mnie do wyjaśnienia bardzo wielu spraw.

W tej chwili trudno jest stwierdzić czy Dave jest tylko żądnym emocji prowokatorem, wiecznym malkontentem czy też cierpiącym na megalomanię człowiekiem.

Treść listu owego scenowca zawiera wiele niedomówień, nie brakuje również wyraźnych kłamstw, co zresztą zamierzam przedstawić, tym samym podważając wiarygodność wypowiedzi Dawida, którą to nasz bohater nie omieszkał się nie pochwalić pisząc następujące słowa: "całą prawdę pisał Dave". Automatycznie moim zadaniem stało się wyłowienie tonących w oceanie kłamstw i niepewności Czytelników. W związku z tym postaram się o zachowanie obiektywności, rzetelności i prawdomówności. Żywię głęboką nadzieję, iż moja polemika w znacznym stopniu przyczyni się do rozwiania szeregu kłamstw, które mogły znaleźć wielu zwolenników wśród tkwiących w błogim stanie naiwności scenowców. Jednakże zaznaczam, iż Dave nie karmił nas tylko bajami, bowiem jego wypowiedź zawiera także wiele zdań prawdy, z którą należy się niezaprzeczalnie zgodzić.

  1. Dave w swoim liście ubolewa nad zbyt niską frekwencją osób na party, obwiniając przy tej sposobności niemałe grono scenowców. Faktycznie owo party nie cieszyło się dużym zainteresowaniem. Dlaczego? Niewątpliwie winą tą należy (w dużej mierze) obarczyć samych organizatorów, gdyż bardzo słabo oraz nieudolnie reklamowali party (brak odpowiedniego nagłośnienia w prasie) oraz stanowczo zbyt późno rozesłali oficjalne zaproszenia. My (Slight) otrzymaliśmy je trzy tygodnie przed deadlinem, ale (znając kłopoty poczty) wiele ludzi otrzymało je znacznie później. Szukając przyczyn niskiej frekwencji należy też uwzględnić zbliżający się koniec roku szkolnego oraz rzadkość takich imprez na scenie atarowskiej (gdyby odbywały się one dosyć często i regularnie, scenowcy byliby przygotowani do zbliżającego się zlotu).

    Z naszej strony (tzn. Seban oraz ja) staraliśmy się (w miarę naszych skromnych możliwości) rozpowszechnić wiadomości o nadchodzącej imprezie, szczególnie na giełdzie komputerowej przy ulicy Grzybowskiej.

    Ponadto z listu Dave'a możemy się dowiedzieć, iż zaproszenia otrzymali wszyscy liczący się ludzie na atarowskiej scenie oraz redakcje kilku popularnych czasopism. Zaiste, sprawa wygląda co najmniej dziwnie, bowiem zarówno redakcja "Atari Magazynu", jak i czasopisma "Top Secret" (jak informują) nie otrzymały zaproszenia na Shadows Party'94. Logicznym wyjaśnieniem owej sytuacji powinno być wadliwe funkcjonowanie Poczty Polskiej, ale czy na pewno? Niestety, z oczywistych względów nie jestem w stanie udzielić prawidłowej odpowiedzi na to pytanie.

  2. Fragment listu: "Zarzucacie nam, że nasze demo - 'Sweet Illusions' było robione 2 lata - TOTALNA BZDURA!!! [...] Około rok temu Bartman i Konop, beze mnie i Jordana postanowili zrobić 'WC Megademo'. [...] coś się pokręciło i zaczęło [...] powstawać 'Sweet Illusions' [...] Było to gdzieś w okolicach października-listopada 1993 r. To będzie w sumie gdzieś około 8 miesięcy. [...] No dobrze - była mała nierówność, ale celem tego było przez nas pokazanie atarowskiemu światu jak się robi dema i myślę, że jednak nam się to udało, a Wy - Slight czy APC jesteście tylko zazdrośni i nic więcej - cóż - nie każdy rodzi się Konopem (he, he, he)."

    Po pierwsze: podczas party Bartman dosyć wyraźnie i jasno oznajmił nam, iż "SI" było tworzone właśnie przez dwa lata. Wobec takiego stanu rzeczy, chyba trudno jest rościć jakiekolwiek pretensje pod adresem Souseda (odnośnie jego tekstów zamieszczonych w partrze).

    Po drugie: nie twierdzę, że "SI" było tworzone przez okres dwóch lat, zapewne Bartman chciał oznajmić, że megademo było realizowane w ciągu około jednego roku, na przełomie 1993 i 1994 roku, lecz niezbyt umiejętnie sformułował swoją wypowiedź. Jednak z całą pewnością nie mogę się zgodzić z apodyktycznym stwierdzeniem Dawida Nabiałka, jakoby prace nad demem zostały rozpoczęte w okolicach października-listopada 1993 roku - z dwóch prostych powodów:

    • pod koniec sierpnia 1993 roku na warszawskiej giełdzie gościli członkowie grupy Shadows (Bartman, Konop, Jordan, Dave). Pokazali nam kilka własnych efektów, między innymi wiggle-scroll Konopa, który poźniej został użyty w megademie "Sweet Illusions";

    • w artykule "Konop przynudza o mdemie" (zamieszczonym w I numerze "Paczki Tynku") została przedstawiona sytuacja panującą w dniu 30 października 1993 roku w grupie Shadows, odnośnie ich postępów w pracach nad owym megademem. Otóż już wtedy ukończone były następujące części: "Welcome", "Shadebobs", "Plot Master", "Ray-tracing", zaś kilka było w fazie dopracowywania ("The Drutt Vectors", "Techno Part", "Effect Demo I", "Hidden Part" oraz "Credits"). Już to wyklucza możliwość rozpoczęcia prac nad megademem na przełomie października i listopada, jak i (najprawdopodobniej) również od samego października.

    Po trzecie: czytając list możemy dojść do nader zaskakującego wniosku: stworzenie megadema "Sweet Illusions" wymagało ogromnego wysiłku, poświęcenia oraz dużej ilości wolnego czasu. Ponieważ pozostali scenowcy nie dysponowali tak dużą ilością czasu (gdyż zbyt późno otrzymali zaproszenia), toteż nie mieli co marzyć o stworzeniu dema choćby tylko dorównującego prześwietnej produkcji SCG. Najwyraźniej termin party został ogłoszony tak późno, by ewentualna konkurencja została zdystansowana już na starcie, ponieważ jedynie grupa Shadows jest godna zaprezentować właściwy poziom dem opóźnionej w rozwoju oraz zacofanej atarowskiej scenie. Nieszczęśliwie okazało się, iż również inni atarowcy potrafią realizować w miarę porządne produkcje (APC, Slight). Jednakże ich szczęście nie trwało zbyt długo, gdyż natychmiast boski Dave sprowadził ich na ziemię, bowiem uświadomił im ich faktyczną wartość. Przecież oni są tylko nędznymi zazdrośnikami, ponieważ ośmielili się próbować dorównać wyczynom członków wszechwładnej grupy Shadows i to w jakże krótkim czasie. Być może kiedyś Ci zwykli śmiertelnicy wreszcie pojmą, że nie każdy rodzi się Konopem, przecież taki Chaos (Sanity) na razie może tylko śnić o potędze. Ciekawi mnie dlaczego Mr. Dawid na odwrocie własnej karty do głosowania (vote-sheet) wypisuje następujące teksty: "BITTER FUCKED, SHAKE, SWEET, THE FIRST", bądź też na dysku Konopa (firmy Polaroid): "SLIGHT SUXX!!!". Znużonym niniejszą polemiką scenowcom winno się nasunąć pytanie: kto jest w końcu o co zazdrosny i dlaczego?

  3. Soused Teat oznajmił w partrze, że demo "Sweet Illusions" nie powinno brać udziału w konkurencji Demo Compo (jako produkcja organizatorów). Osobiście nie podzielam zdania Souseda i wcale nie przeszkadza mi fakt uczestnictwa owego megadema w konkursie. Z moją opinią zgadza się również kilku innych członków grupy Slight i w tej sprawie nie rościmy żadnych pretensji do organizatorów zjazdu.

  4. Soused również ubolewał (w partrze) nad zbyt głośnym dźwiękiem podczas Music Compo. W odpowiedzi Dave zapytał, dlaczego żaden z uczestników imprezy (tuż po zauważeniu owej niedogodności) nie zasygnalizował organizatorom o niedociągnięciu. W tym przypadku absolutnie należy przyznać rację Dave'owi.

  5. Treść listu niewątpliwie zawiera wiele bezpodstawnych i apodyktycznych stwierdzeń oraz oskarżeń. Niektóre z nich są nad wyraz żałosne, chociażby zarzucanie nam (Slight z wyjątkiem Robbocopa) znajomości słowa "friendship" jedynie z lekcji języka angielskiego. Wypraszam sobie! Est modus in rebus! Czyżbyśmy przyjaźnią nazywali chwalenie niechlubnych czynów nietrzeźwego człowieka oraz wspólne pijaństwo? Jeżeli tak, to najwidoczniej reprezentujemy sobą poziom niektórych pijackich subkultur miejskich.

    Bynajmniej nie zamierzaliśmy i nie zamierzamy wyrzucić Robbocopa z naszej grupy, jednakże jego zachowanie (gdy jest w stanie nietrzeźwym) czasami działa co najmniej denerwująco na niektóre osoby...

    Zresztą co Dave może wiedzieć o naszych przyjaźniach lub ich braku, skoro praktycznie nas nie zna (z pominięciem Robbocopa).

  6. Dave (jak napisał) gdzieś przeczytał, że Slight ostro kończy demo i owej nocy pić będzie jedynie piwo i Colę.

    Chciałbym nadmienić, że w nocy podczas party (sobota/niedziela) nie kończyliśmy dema i nie zamierzaliśmy go kończyć, czyli nie istniały żadne przeszkody utrudniające nam nagminne spożywanie alkoholu.

    Niestety nigdzie nie mogłem znaleźć stwierdzenia, o którym wspomniał Dave. Oświadczam również, iż żaden z członków grupy Slight nie napisał owego zdania. Toteż prosiłbym (na przyszłość) o podawanie źródła zaczerpywanych wypowiedzi.

  7. Okazuje się (na podstawie listu), że w megademie rippowany jest jedynie ray-tracing oraz (tylko częściowo) jeden obrazek, który zresztą był przyczyną niemiłego incydentu. Pozostałe prace (gfx, msx oraz kod) są wyłącznie dziełem członków grupy Shadows.

    Najwidoczniej Dave zapomniał poinformować scenowców, iż muzyka z części z wypełnianą wektorówką pochodzi z pakietu "Future Composer", zaś logo "Vectors" (część z liniowymi wektorkami) nie zostało narysowane przez jakiegokolwiek członka grupy Shadows. Zainteresowanych odsyłam do lektury creditsów owego megadema.

    Rzecz o incydencie: jeszcze w zamierzchłych czasach Robbocop dostał od dzikiego Dawida pewien bardzo ładny rysunek, który później został wykorzystany w demie dyskowym "Bitter Reality". Z wielu przyczyn mogliśmy stwierdzić, iż obrazek ów został zescannowany. Niektóre piksle zostały "poprawione", jako że idealny scanning danych w przypadku małego Atari jest zjawiskiem nader rzadkim. Oczywiście wiele zależy od formy scannowanego obrazu. Rysunek sygnowany był podpisem "DAVE", co spotkało się z powszechnym oburzeniem, jako wyraz żałosnego oraz bezwstydnego lamerstwa. Dorysowanie wyrazu "SCANNER" stało się koniecznością, a nie tylko spontanicznym odruchem zbulwersowanego człowieka.

    Mało wiarygodne wydają się wyjaśnienia, jakoby rysunek był w połowie zrysowany z Amigi. Co to w ogóle znaczy? Problem jest prosty: obrazek po zeskanowaniu musiał zostać poddany obróbce (czytaj: poprawkom), by wreszcie osiągnąć ostateczną formę.

  8. Dave przypomina Daxeyowi (który zamierzał wystawić 4 digi-songi), że w zaproszeniach na party nie wspomniano o możliwości wystawiania na Music Compo utworów zawierających digitalizowane dźwięki. Moim zdaniem, w tym przypadku Daxey miał bezwzględne prawo do rozpętania niemałej wojny, gdyż w zaproszeniach wyraźnie jest napisane, że muzyczki mogą być w dowolnych formatach, najlepiej samouruchamiające się (z poziomu DOS-u). Ciekawi mnie od kiedy to utwory używające sampli nie są nazywane muzyką? Zresztą na jednej z ostatnich komodorowskich imprez zostały wystawione cztery digi-songi. Niestety żaden z nich nie wygrał konkurencji, lecz stanowi to już całkiem inny problem... Przeciwko uczestnictwu utworów digi w Msx Compo protestowali także Soused Teat oraz Seban, aczkolwiek niesłusznie.

  9. Przed rozpoczęciem "kompotów" zacny Dave pobieżnie wyjaśnił zgromadzonemu ogółowi zasady głosowania. Wynikało z nich, iż niedopuszczalne jest głosowanie na własną grafikę oraz muzykę, zaś w przypadku konkurencji Demo Compo grupa mogła oddawać głosy na własną produkcję. I tak też postąpili wszyscy członkowie grupy Shadows, natomiast my (Slight) z własnej, nieprzymuszonej woli nie głosowaliśmy na nasze megademo, podobnie postąpił LBS (APC). Dopiero podczas liczenia głosów Soused i Seban przeforsowali pomysł nieuwzględniania głosów oddanych na własne dema.

    Jakby na domiar złego, Dave przypomina w swoim liście, iż wyraźnie wyjaśnił (podczas party) zasady głosowania. Twierdzi, że powiedział także o braku możliwości oddawania punktów na własne demo przez członków danej grupy. Zważywszy na duże (?) spożycie alkoholu przez okrutnego Dawida, chyba trudno jest wymagać od niego dobrej pamięci o przebiegu party. Jednakże nie usprawiedliwia to faktu publicznego głoszenia urojonych historii.

  10. Dave zarzuca nam zmowę oraz zbyt niską (surową?) ocenę dema "Sweet Illusions", jak i terroryzowanie Mikera oraz Robbocopa. Oświadczam, iż podczas głosowania wspólnie się naradzaliśmy, co nie zostało zabronione! Zarówno Miker, jak i Robbocop nie zostali przez nas do niczego zmuszani, co mogą sami potwierdzić. Przyznaję, iż faktycznie zbyt krytycznie oceniliśmy demo Shadowsów, ale nie bez przyczyny, po prostu produkt ów padł ofiarą przereklamowania (spodziewaliśmy się superprodukcji, zaś demo "Sweet Illusions" nie potwierdziło naszych oczekiwań). Dzisiaj, patrząc obiektywnie oraz uwzględniając inne dema biorące udział w "kompotach" oddalibyśmy najwięcej głosów na ową produkcję. Jednocześnie przepraszamy za niesprawiedliwą ocenę.

  11. Dave ostentacyjnie buntuje się przeciwko niektórym decyzjom Souseda i Sebana, chociażby nieuwzględnieniu głosów oddanych na demo "Sweet Illusions" przez Joghurta i Mr. Wita, którzy (zdaniem Dawida) nie są członkami grupy Shadows. Wiele argumentów potwierdza zdanie niezwykle seksownego Dawida, tylko dlaczego zdjęcie z owej imprezy (którym dysponujemy) zawiera następujący motyw: Mr. Wit z przypiętym identyfikatorem, na którym widnieje napis "KSYWA: MR. WIT, GRUPA: SHADOWS"? Niedowiarkom możemy pokazać zdjęcie. Zaś Joghurt został podany jako członek grupy Shadows w demie "Sweet Illusions" w części "Info Part", czyżby Shadowsi zdążyli go już wykopać... bądź też znużony ciągłymi bajami okrutnego Dawida z wielką ulgą zrezygnował z członkostwa w grupie...

  12. W zaproszeniu Konop poinformował, iż rysunki powinny być oddawane w formacie "MicroPainter" lub "Koala". Niestety mój obrazek "Landscape" nie spełnia wspomnianych wymogów, chociażby ze względu na użycie przerwań DLI (co zapewniło znaczną liczbę kolorów). Wielu grafików (jak pisze Dawid) zbulwersował fakt dopuszczenia mojego obrazka do konkursu. Jednakże Dave poinformował mnie listownie, iż rysunki mogą używać przerwań, sprite'ów, różnych trybów graficznych itp., pod warunkiem, że będą one samouruchamiającymi się plikami. Czyli nie widzę dostatecznego argumentu przemawiającego za niedopuszczeniem grafiki do konkursu, tym bardziej, iż użycie większej liczby kolorów korzystnie wpływa na wygląd obrazu, co już zdążyli docenić użytkownicy Commodore 64. Zresztą sam Dave zamierzał narysować "niestandardowy" rysunek, wykorzystujący tryb interlace, dzięki czemu każdy punkt obrazu przyjmował jeden z ośmiu kolorów w trybie 15 OS.

  13. Onieśmieleni rzekomym ogromem prac bądź zawładnięci wszechobecnym lenistwem organizatorzy zlotu nie pokusili się o stworzenie partra (programu doskonale upamiętniającego Copy Party), prosząc o to członków grupy Slight. Trudu realizacji owego przedsięwzięcia podjął się Soused Teat. Zaiste, organizatorzy (Shadows & Mr. Wit) nie wykazali dostatecznego (jakiegokolwiek?) zaangażowania oraz poświęcenia (już po zakończeniu imprezy), idąc po prostu na łatwiznę...


Pisząc odpowiedź na artykuł Rumcajsa, niespodziewanie ogarnęło mnie dzikie oraz spontaniczne uczucie, połączone z metafizyczną wizją. Prawdopodobnie bodźcem pobudzającym była nastrojowa, spokojna muzyka "Memory Of You" (Nazar) oraz wcześniejsze melancholijne utwory Varius Manx.

...już nie zwracałem uwagi na nudną rzeczywistość. Wokół widziałem wirujący różnokolorowy chaos, który w jednej chwili zawładnął całym wszechświatem. Chaosowi towarzyszyły melodyjne dźwięki "Memory Of You", które zapewniały błogie poczucie bezpieczeństwa w jakże nieznanym i obcym świecie. Wśród owego zamętu coraz częściej z nicości wyłaniał się motyw zdziczałej twarzy Okrutnego oraz Boskiego Dawida, Władcy Myśli i Czasoprzestrzeni. Wobec ogromnej potęgi Okrutnego Dawida w pewien sposób byłem zniewolony, moja egzystencja była kaprysem Władcy. Ja jedynie byłem kruchą mrówką, on zaś potężnym słoniem. Jeśli zależało mi na dalszym życiu, musiałem być posłuszny, całkowicie oddany wobec Boskiego Dawida, niczym najwierniejszy psiak, gotowy spełnić najzuchwalszy kaprys Pana. Jednocześnie czułem się uwolniony od tych wszystkich ziemskich ograniczeń i przeszkód. Wszechwładne prawa natury były tutaj zjawiskiem całkowicie obcym. Ja zaś wirowałem wraz z owym chaosem, byłem jego częścią. Byłem bezpieczny, gdyż Wielki Władca troskliwie opiekuje się poddanymi, zaś niewiernych osobiście likwiduje lub kastruje, zależnie od ich woli.

W pewnym momencie chaos eksplodował, wróciłem do wszechświata Szarych Malców. Właśnie zaczynała się muzyka "Mój dom" (IRA). Czułem się zaspokojony, swobodny oraz zrelaksowany. Pozornie wszystko wydawało się normalne. Jednak moja dusza całkowicie wyzbyła się wszelkich negatywnych uczuć do Dawida, nawet pałała do niego wielkim sentymentem...

Moja ręka odruchowo pochwyciła najbliższy flamaster i napisała na obudowie ukochanego Ataraka: "Priorytet I: założyć fanklub dzikiego DAVIDA. Priorytet II: stworzyć plac zabaw oraz metę dla krasnali"....

Wizja proroka czy nudne teksty chorego człowieka....

- P.W. -